Hola Colombia !

Hola Colombia !

wpis w: Kolumbia | 4

No i w końcu właściwe „Hola!”

Już od prawie dwóch tygodni tułam się po Kolumbii, będącej początkiem mojej około 4-miesięcznej podróży po Ameryce Południowej. Do tej pory odwiedziłem Bogotę, Santa Martę, Palomino i Cartagenę i jak na razie wszystko przebiega bezproblemowo, co jest właściwie moim największym zaskoczeniem. Przed wyjazdem myślałem, że przemieszczanie się po ojczyźnie Pablo Escobara sprawi mi więcej trudności i będę zasuwał malutkimi rozklekotanymi autobusikami, gdzie miejsce na nogi znajduje się pod własną szczęką, jednak okazało się, że floty autobusowej jaką dysponują kolumbijskie firmy, PolskiBUS może jedynie pozazdrościć (i niektóre linie lotnicze też).

 

Wind of change

 

Nie ukrywam również, że mając w pamięci całkiem niedawną, burzliwą historię tego kraju nie wiedziałem na ile bezpieczne jest po nim podróżowanie. Na domiar złego przed samym wyjazdem obejrzałem poświęcony osobie Escobara serial „Narcos”, który rozbudził we mnie różne irracjonalne lęki i już widziałem oczami wyobraźni, jak zwiedzam Kolumbię na czworaka przy akompaniamencie karabinowych strzałów i huku wybuchających granatów ( w takiej sytuacji zasadnym byłby zakup popularnego ostatnimi czasy wśród turystów tzw. „selfie-stick”). Na szczęście okazało się, że nie taka straszna Kolumbia jak ją malują i jak na razie czuję się w niej bardzo bezpiecznie. Co prawda wciąż w ogólnoświatowych statystykach odnośnie poziomu przestępczości ta kraina kofeiną i kokainą płynąca nie przedstawia się najlepiej, a reklamujące się usytuowaniem w bezpiecznej okolicy hostele i obecni na każdym rogu policjanci świadczą o tym, że coś jest na rzeczy, to jednak przy zachowaniu tak popularnego, a rzadko spotykanego „zdrowego rozsądku” można spokojnie podróżować po tym jeszcze słabo na świecie znanym kraju.

 

Lokalna rozrywka

 

Co do kofeiny i kokainy to faktycznie jest tego pod dostatkiem. Co prawda kawę wyśmienitą piłem dopiero raz, co mnie nieco rozczarowało, ponieważ w Wietnamie zdarzało mi się to nagminnie, to jednak najlepsze prawdopodobnie przede mną, bo wybieram się wkrótce do słynącego z jej uprawy regionu – Zona Cafetera, gdzie ponoć oczekuje mnie kawowa ekstaza. Niestety o jakości kokainy nie jestem w stanie nic powiedzieć. Mogłem podpytać dwóch Anglików, co w moim hostelu wciągali po nocach koks z kibla. Myślę, że jeszcze jakiegoś znawcę na swojej drodze spotkam, bo mam wrażenie, że nie jeden turysta tu po to przyjechał. Co do ceny to bywa różnie, przykładowo znam osobę, która płaciła 6 USD za gram, ale słyszałem, że można taniej. Wątpię jednak, żeby kokaina sprzedawana na ulicach Kolumbii była najwyższej jakości. Co za biznesmen sprzedawałby swój najlepszy produkt w kraju, jeżeli za granicą może uzyskać kilkudziesięciokrotnie wyższą cenę?

 

Karaibskie

 

Na podstawie tego co widziałem do tej pory, mogę przypuszczać, że kolumbijskie miasta przedstawiają się podobnie do miast innych państw, które dopiero niedawno wyszły na prostą. Mają niewielką, w miarę zadbaną starówkę, rozwijające się dzielnice biznesowe i zazwyczaj kiepsko prezentujące się dzielnice mieszkalne, włącznie z nędznie wyglądającymi slamsami, do których na czas wejścia nawet Cejrowski założyłby buty. Z odwiedzonych przeze mnie miast najlepiej prezentowała się założona w 1532 roku Cartagena, której centrum i otaczające je potężne mury zachowały się w niemal nienaruszonym stanie – i to mimo wielu wojen i ataków piratów (w tym późniejszego „sera”, Francisa Drake’a). Ogromnym plusem kolumbijskich miast jest to, że czuć w nich życie. Zarówno w ciągu dnia, kiedy kwitnie handel uliczny, jak i w nocy, kiedy ich mieszkańcy niezależnie od dnia tygodnia wychodzą na ulice i do barów, aby wspólnie się napić i potańczyć. Kolumbijczycy są bardzo muzykalnym narodem. Muzyki uwielbiają słuchać bardzo głośno (zarówno w barze, sklepie jak i autobusie), a tańczyć do niej bardzo żwawo (w każdym mieście znajdziemy szkoły tańca – salsa, cumbia, mapale, bambuco itd.)…

 

Tańce uliczne

 

To by było tyle na obecna chwilę. Spadam szlifować hiszpański na spotkaniu z lokalnymi couchsurferami, bo na razie prezentuje się fatalnie…

 

FacebookPinterestTwitterGoogle+

4 Odpowiedzi

  1. Hola mi hermano! Dobrze Cię znów czytać! Nie trać czujności i nie daj się zwieść pierwszemu wrażeniu bezpieczeństwa, nie wciągaj białego, nie daj się starszym Panom częstować cukierkiem, noś ciepłe galoty i WYDMUCHUJ nos! A z drigiej strony.. nie dmuchaj na zimne, nie szukaj dziury w całym i nie dziel włosa na czworo. Słowem BĄDŹ TU MĄDRY i pisz wiersze(m) ! :* Love wrzeszczowe

  2. Dzięki za foty (dziewczęta miodzio 🙂
    Uważaj na siebie
    Pozdrowienia Lechu M

  3. hej drogi szwagrze,fajnie że piszesz-wszystko ciekawe-pozdrawiam Cię z centrum Starego Tibilisi…

Zostaw Komentarz