Jaipur

Jaipur

wpis w: Indie | 518

Do Jaipur przybyłem pełen energii i zapału do dalszego odkrywania Indii, jednak jeszcze tego samego dnia wieczorem zaczęły pojawiać się pierwsze symptomy nadciągającej choroby. Gorączka, kaszel i katar szybko przygasiły mój odkrywczy zapał i ograniczyły pobyt w Jaipur do dwukrotnego wypadu na miasto.

 

Riksza towarowa
Riksza towarowa

 

Po zakwaterowaniu się w hostelu ruszyłem na zwiedzanie „Różowego Miasta” – takim mianem jest określany Jaipur od czasów, kiedy jego centrum przemalowano na różowo z okazji wizyty któregoś z brytyjskich dygnitarzy. Dzisiaj z różowego już za wiele nie zostało. Słońce i kurz z okazji wizyty polskiego dygnitarza Pitera przemalowały miasto na kolor ceglany, aby bardziej upodobnić je do Polski murowanej. Za radą kierowcy tuk-tuka wybrałem się na początek do „Świątyni Słońca” zwanej również „Małpią Świątynią” z powodu licznej obecności naszego kuzynostwa. Na miejscu zostałem przywitany przez opiekującą się świątynią staruszkę, która namalowała mi kropkę na czole, zawiązała nitkę na nadgarstku i dała parę orzeszków. Na orzeszki spojrzałem trochę sceptycznie, bo niby radzą ulicznego żarcia nie jeść (nie jestem pewien jak się rzeczy mają ze świątynnym), ale wyczekujący wzrok staruszki praktycznie wepchnął mi je do gardła. Poza tym tłumaczyła, że to wszystko jest na szczęście. (Jak się po paru godzinach okazało, słabe miała te czary, ponieważ zupełnie się rozchorowałem.) Świątynia sama w sobie nie robiła specjalnego wrażenia, jednak jako że była zlokalizowana na wzniesieniu, to oferowała doskonały widok na całe miasto i otaczające je forty. Po nacieszeniu oczu zachodzącym nad miastem słońcem postanowiłem wrócić do hostelu i porządnie się wyspać przed kolejnym dniem. W drodze powrotnej zatrzymałem się w małej, piwnicznej knajpce, aby ugasić pragnienie popularnym w Indiach Lassi – słodkim jogurtem pitnym (pycha!).

 

Uliczny grajek
Uliczny grajek

 

Następnego dnia, rozchorowany w najlepsze, wybrałem się na zwiedzanie oddalonego o ok. 10 km od Jaipur Fortu Amber. Aby ułatwić sobie życie wynająłem na cały dzień tuk-tuka, jednak szybko pożałowałem tej decyzji, ponieważ jego kierowca nieustannie próbował namówić mnie na odwiedzenie sklepu z ubraniami lub wioski ze słoniami, z czego najwyraźniej czerpał jakieś profity. Bardzo irytujące były te negocjacje poprzedzające każdy przejazd do interesującego mnie miejsca. Dla świętego spokoju dałem się nawet raz zaciągnąć do tej nieszczęsnej wioski, gdzie zaoferowano mi przejażdżkę słonną za dość wysoką opłatą. Znajdujące się tam słonie wydały mi się jednak tak smutne, iż stwierdziłem, że nie dam ich właścicielom zarobić ani rupii i czym prędzej się ulotniłem do hostelu, aby podreperować nieco stan zdrowia przed zbliżającą się podróżą do Agry.

 

FacebookPinterestTwitterGoogle+

518 Odpowiedzi

  1. Zdjęcia – plakaty- 10/10 punktów (chyba zaciągasz je z googla!).

  2. Piotrze, może z kupieckiej ciekawości, ale ile płacisz za nocleg ?
    (Ja w ashramach becalowałem około 50 do 100 rupii za nockę)
    Powoli się zaaklimatyzujesz, mam nadzieję że w plecaku masz tabletki węgla 🙂
    Hej
    Lechu

    • Piotr Winiarski

      Uuu…to ja niestety płacę znacznie więcej bo ok 300 rupii za noc, ale bardzo trudno znalezc cos taniej, a wlasciwie to w wiekszych, turystycznych miastach jest praktycznie niewykonalne. Wydaje mi się, że ogólnie ceny poszły w górę, bo te podawane w przewodnikach też są nieaktualne. Co do węgla to o dziwo żołądkowych problemów jeszcze nie miałem 🙂

  3. Zdjęcia super.Co to jest ten pałac na wodzie?Jak teraz ze zdrowiem?Ja bym się na tym słoniu przejechał.Wczoraj u Marcina mieliśmy spacer w internecie po Katmandu.

    • Piotr Winiarski

      Ten pałac to Jal Mahal – wybudowany w XVIII w. przez Maharadże Madho Singh’a. Ze zdrowiem już całkiem dobrze, jeszcze mam kaszel ale może to być od smogu unoszącego się w miastach. Ja już opuściłem Katmandu i jestem w Pokhara, skąd niedługo wybieram się w Himalaje.

  4. ZIGGY Z KUTNOWSKIEGO SOHO

    chętnie bym wykorzystała narzutę ze słonia jako narzutę na łóżko w moim multikolorowym magicznym domu :D:D:D
    zdrowiej, pisz, fotografuj!:*

    • A co, żołnierzu, kobieta twa
      Z Oslo nad fiordem dostać ma?
      Kołnierz z młodych fok,
      O którym śni
      Tyle nocy i dni,
      Musisz zdobyć ty,
      Nad fiordami, gdzie wojna trwa!

      Farsickboy’u, musisz chyba zedrzec ze sloniowego garba ta wymarzona narzute!!!

  5. Czekam na kontynuacje

Zostaw Komentarz